Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany:
Pią 19:17, 09 Sty 2009 |
 |
Witam,
jestem nowa na forum, nie wiem czy był już taki post, może jest i gdzieś się jeszcze przewija... ale interesuje mnie czy ktoś z Was popłakał się jak bóbr podczas jakiejś sceny/scen, jeśli tak to jakiej?
Osobiście miałam do siebie żal, że się poryczałam (irracjonalne), było mi strasznie głupio przed sobą sama, niby jestem "dorosła" (ho ho ho), rozróżniam świat fikcji literackiej od świata rzeczywistego... ale... kiedyś się rozryczałam na reklamie popularnego środka czyszczącego po tym jak usłyszałam zdanie "miliony bakterii zgina"... inna rzeczą jest, kiedy Edward powiedział Bells, że "będzie tak jakby się nigdy nie znali" a później jeszcze zabrał płytę, zdjęcia, Bella załamała się, następnie to zdanie jeszcze się przewijało z kilka razy itd...
Piszcie, nie krepujcie się, śmiało  |
|
|
|
 |
|
 |
Brendy
Dobry wampir
Dołączył: 16 Paź 2008
Posty: 549 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mielec/Kraków
|
Wysłany:
Pią 21:52, 09 Sty 2009 |
 |
Tak, ja też. Właściwie pierwszy raz oglądając film się poryczał, chyba ze szczęścia xD
Płakałam również przy oglądaniu sceny, kiedy Edward mówił do Belli w czasie wysysania jadu coś w stylu "Nie mogę pozwolić być odeszła, ale mogę sprawdzić, że to odejdzie"-i w tym momencie jęknęłam przeraźliwie. Wracając do fragmentu kiedy Bella oznajmia Edwardowi że "wie kim jest", ilekroć oglądam ten film (a uwierzcie, że ulubione sceny oglądam do znudzenia) płaczę przy scenie, kiedy Edward opiera się rękami o skałę, a między nią a jego twarzą jest Bella i kiedy mówi "(...)powiedz mi co teraz myślisz". To jedna z moich ulubionych scen. Wyję jak... no cóż, inaczej nie porównam-jak wilk xD |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Pią 21:59, 09 Sty 2009 |
 |
To chyba nie miejsce na taki temat..., ale owszem płakałam. Póki co raz, ale tylko ze szczęścia. Jak Edward wrócił do Belli w KwN. Ta ich rozmowa. Siedziałam i pierwszy raz chyba się poryczałam na książce... |
|
|
|
 |
Chefsiby
Nowonarodzony
Dołączył: 25 Mar 2008
Posty: 45 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
|
Wysłany:
Pią 22:47, 09 Sty 2009 |
 |
To jest chyba pytanie retoryczne
Oczywiscie, ze płakałam.
zawsze gdy czytam Księżyc w Nowiu płaczę
Jej... a to 'tylko' postacie fikcyjne xD
A i płakałam jak dowiedziałam sie ze Zmierzch bedzie w kinach dopiero 9 xP (ale to juz nieaktualne xD oczywiście) |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
deathless
Wilkołak
Dołączył: 03 Sty 2009
Posty: 201 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Szczecin
|
Wysłany:
Sob 0:25, 10 Sty 2009 |
 |
Ja też. A dokładnie w tym momencie jak jej powiedział "będzie tak jakbyśmy się nigdy nie poznali". I aż do czwartego rozdziału. Później jeszcze kiedy Bella słyszała pierwszy raz głos Edwarda - byłam pewna, że go zobaczy, a on jej powie, że wrócił. No a jak sie okazało inaczej to nie mogłam się powstrzymać... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Sob 0:30, 10 Sty 2009 |
 |
Płakałam w KWN jak Edward odszedł od Belli.
Tak samo kiedy skakała z klifu i jak toneła powiedziała do "Edwarda" kocham cię.
W Zaćmieniu kiedy całowała się z Jacobem.
Było mi tak strasznie żal Edzia i byłam taka zła na Belle, że się
popłakałam z tego żalu i złości. |
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Sob 0:30, 10 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
|
 |
BooBoo
Wilkołak
Dołączył: 04 Paź 2008
Posty: 173 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Sob 10:25, 10 Sty 2009 |
 |
ja co kilka stron miałam ochotę się rozryczeć, ale nie miałam łez. ale kiedy mój zapas płynów się wyrównał to łzy ciurkiem mi leciały. xD
Szczególnie w kwn jak Bella była w Port Angeles i spotkała tamtych facetów i ten jej głosik.. ahh  |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Sob 11:03, 10 Sty 2009 |
 |
hmmm... dużo tego bylo nie wylicze na palcach dwóch rąk ale to ryczenie, które najabrdziej mi utkwilo w pamięci:
przy tym fragmencie: '- A to dopiero - mruknął Edward. - Lew zakochał się w jagnięciu.
- Biedne głupie jagnię - westchnęłam.
- Chory na umyśle lew masochista.'
potem wysysanie jadu, rozstanie do Voltery (cały ten fragment chyba przeryczałam), zaręczyny(to ze szczęścia) etc. |
|
|
|
 |
Gość
|
Wysłany:
Sob 11:32, 10 Sty 2009 |
 |
W "Zmierzchu" kiedy to rozmawiali o swoich uczuciach, ta piękna miłość. ^^
W "Księżycu..." oczywiście kiedy Bellę Edward zostawił i to co potem zroniła Bella.
W "zaćmieni" jak na razie łzy się nie polałty, ale może przy bitwie... ;d |
|
|
|
 |
heroes_girl
Człowiek
Dołączył: 07 Lis 2008
Posty: 89 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Sob 12:08, 10 Sty 2009 |
 |
płakałam kiedy Edward w KwN zostawił Belle :(
i w Zaćmieniu jak się jej oświadczał oficjalnie,
a także na samym końcu BD
na filmie w czasie ostatniej sceny- na balu |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
iskra
Zły wampir
Dołączył: 03 Mar 2008
Posty: 430 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 23 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Sob 13:49, 10 Sty 2009 |
 |
Chyba ze mną jest coś nie tak. KwN nie wycisnął ze mnie ani jednej łezki, nawet malutkiej. Jak dla mnie moment rozstania i same cierpienia Belli potem są tak przerysowane, że miejscami trąciło to karykaturą. Z reguły rozklejam się przy większości książek ale takie coś mnie nie rusza. No i oczywiste było, że Edward wróci więc nad czym tu rozpaczać :D
Ps: racja, temat bardziej pasuje do ogólnych. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Magdolińska
Wilkołak
Dołączył: 23 Lis 2008
Posty: 205 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 16 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Lublin
|
Wysłany:
Sob 13:54, 10 Sty 2009 |
 |
Ja ryczałam jak sto diabłów, jak Edward zostawił Bells. Paranoi dostałam, pół wieczoru i pół nocy siedziałam i płakałam. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Brendy
Dobry wampir
Dołączył: 16 Paź 2008
Posty: 549 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 14 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Mielec/Kraków
|
Wysłany:
Sob 14:33, 10 Sty 2009 |
 |
Ja już napisałam w jakich momentach ryczałam na filmie. Więc teraz tak jak wy napiszę, co wycisnęło ze mnie łzy w książce. Zadziwię was? Wcale nie płakałam kiedy Edward "zrywał" z Bellą. Chyba byłam w lekkim szoku ;-) Ryczałam jak bóbr we fragmencie w Voltterze, kiedy Bella powstrzymała Edwarda przed ujawnieniem się. Edward był wtedy taki... spokojny, będąc pewien, że już nie żyje. To było urocze i dla mnie cholernie wzruszające  |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Alalaa
Wilkołak
Dołączył: 02 Gru 2008
Posty: 231 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Łódź
|
Wysłany:
Sob 15:00, 10 Sty 2009 |
 |
Jezeli chodzi o ksiazke to płakałam w New Moon. Jak rozstali sie. Nie wiem czemu musze jestem walnieta, ale za nic nie moglam przebrnąc przez te 3 wolne kartki. Siedziałam i probowałam znalezc na nich słowa. Eh.. potem nie dałam rady przewinełam ksiazke do momentu jak edzio wrocił. Przeczytałam i znów wrociłam do poczatku. I wcale nie uwazam smutek Belli za przerysowanie jak to Cleo ujeła :) Płakałam też w zmierzchu przy sali baletowej i walce z Jamesem... i w BD na koniec.
Jezeli chodzi o film. Eh... Glupio sie przyznac.. Na pierwszym seansie zaczełam płakac po tym jak Edward wszedł do stołowki. Potem szlochałam do samego konca filmu, z wiekszymi napadami w momentach bardziej wzruszających. Do konca nie wiem czemu. Na drugim seansie płakalam od restauracji do konca. A wczoraj, na trzecim to tylko na wzruszających momentach. Dziewczyny sie ze mnie smiały ze im przeszkadzało jak pociągałam nosem ciągle..
Moze jestem nadwrazliwa.. tak stanowczo jest cos z moją głowa.. |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Alalaa dnia Sob 15:01, 10 Sty 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
 |
 |
Annie_lullabell
Zły wampir
Dołączył: 07 Sty 2009
Posty: 292 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 17 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gdańsk
|
Wysłany:
Sob 15:13, 10 Sty 2009 |
 |
ja płakałam przy KwN i w momencie rozstania z Edwardem oraz wtedy, gdy Bella opuszczała Volterrę. Jednak najbardziej smutne, w tej książce, przynajmniej dla mnie, nie były wypadki związane z Bellą w Volterze, tylko opisanie sceny "uczty" Volturi w okrągłej wieży. Nie wiem czemu, ale za gardło schwycił mnie opis staruszki z różańcem. I z również nie wiadomych przyczyn ta staruszka skojarzyła mi się z taką zagubioną Polką. ;/ |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
kropcia_1990
Wilkołak
Dołączył: 06 Sty 2009
Posty: 123 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 4 razy Ostrzeżeń: 1/3
Skąd: Poznań [okolice]
|
Wysłany:
Sob 15:23, 10 Sty 2009 |
 |
Ja w książce wyłam w New Moon jak on ją zostawił, aż się cała trzęsłam..
a w filmie jak wysysał z niej jad.. i jeszcze do tego "Let me sign " Roberta i masakra.. potok łez niekontrolowany |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Nut
Wilkołak
Dołączył: 17 Lis 2008
Posty: 123 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kętrzyn
|
Wysłany:
Sob 15:30, 10 Sty 2009 |
 |
Ehh podczas czytania sagi nie uroniłam ani jednej łzy.Ale ogólnie nie płakałam jeszcze przy czytaniu jakiejkolwiek ksiązki.Nawet podczas oglądania Titanica.
Dla mnie rozsanie Belli z Edwardem byłlo trochę dziwne, tak samo jak jej cała depresja....moze to dlatego, a może dlatego iz od początku wiedziałam, że Edward wróci (bo jakby mógł nie wrócić?!) |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Aliszja
Człowiek
Dołączył: 16 Paź 2008
Posty: 98 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Sob 15:56, 10 Sty 2009 |
 |
Czytając po raz pierwszy nie płakałam prawie wcale. Za drugim razem było już gorzej. Na Zmierzchu płakałam, kiedy Bella jechała na spotkanie z Jamesem i wyobrażała sobie, co by było gdyby jednak został na lotnisku, ich przyszłość i w ogóle. Potem płakałam na filmie, kiedy Edward mówił "You're my life now" i potem dalej już nie mogłam. Ale to bardziej pod wpływem atmosfery tamtego dnia. I na Księżycu jak ją zostawił, a potem kiedy wrócił xD Jeszcze w BD wzruszająca scena, kiedy wszyscy żegnają się przed walką z Volturi. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Dione
Dobry wampir
Dołączył: 30 Cze 2008
Posty: 620 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 19 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Sob 16:53, 10 Sty 2009 |
 |
Szczerze mówiąc, nie potrafię sobie przypomnieć, czy płakałam podczas czytania którejkolwiek części sagi. Chyba nie. Za to kiedy indziej, mając kompletnie skopany nastrój, chciałam się jakoś odgrodzić od nieprzyjemnych wydarzeń dziejących się w moim życiu i zaczęłam rozmyślać o sadze... W pewnym momencie przypomniała mi się wypowiedź Edwarda "It will be as if I'd never existed." I w tym momencie zaczęłam autentycznie płakać. Ba, ryczeć po prostu - nie mogłam się uspokoić, bo w pewnym sensie dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo musiały boleć Bellę te słowa. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Sob 21:02, 10 Sty 2009 |
 |
Ja za każdym razem płaczę jak czytam, że Edward opuszcza Bellę. Czytałam już to chyba z 10 razy, ale płacz nie przechodzi i zawsze się poryczę ^^ |
|
|
|
 |
|