|
Autor |
Wiadomość |
vickyliv
Dobry wampir
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 2192 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 90 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rob`s guitar case
|
Wysłany:
Pon 14:34, 31 Sie 2009 |
 |
Edward był dojrzały, myślał racjonalnie. Mógł obudzić w sobie wcale nie uśpioną bestię, rzucić na Jacoba, złamać pakt, schrzanić wszystkim życie, swoje przekonania, idealogie Carlisle'a. Mógł nie być fair w stosunku do siebie. Miał też możliwość rzucenia się na Bellę, bo przecież jeśli nie może być jego, to nikt nie będzie ją "posiadał" ["I należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania"...].
Jestem pewna, że leżąc w łóżku z Bellą, gdy ta słodko spała w jego ramionach, spędził długie niekończące się noce wypełnione po brzegi pytaniami bez odpowiedzi, wątpliwościami czy da radę, jak to wszystko się skończy. Chciałoby się rzec, że Jake był młody i zdolny do stworzenia rodziny, wydania potomstwa, zapewnienia bytu. Miał jeszcze całe ludzkie życie przed sobą, a jeśli chciał, nie musiałby się starzeć. Wampir był w tym miejscu na przegranej pozycji. Wszystko zależało od niego, od jego własnej woli. Wiedział, że nigdy nie pokochał i już nie pokocha nikogo tak jak tą małą kruchą istotę, o którą walczył w bólu zarówno fizycznym jak i psychicznym. Jeśli nie stworzy z Bellą rodziny, to będzie już samotny do końca... no właśnie, czego? Jest jakiś wyznacznik czasu odnoszący się do samotnej egzystencji nieśmiertelnego? Mimo wszystko, Edward w tej kwestii nie był egoistą. Szczęście Belli = jego szczęście w nieszczęściu. Był gotów oddać ją Jake'owi, ale nie dlatego, że się poddał/stchórzył, jak tu niektórzy mu zarzucają, czy też dlatego, że uczucie gasło [ ]. Prawdziwa miłość jest zdolna do poświęceń nawet kosztem własnych niewygód. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|
 |
mermon
Wampir weteran
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3653 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 177 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
|
Wysłany:
Pon 14:34, 31 Sie 2009 |
 |
Jeśli tak ostro byś zareagował, to z natury jesteś bardziej porywczy jak Jacob, a nie opanowany, cierpliwy i wyrozumiały jak Edward. Ciekawe dlaczego właśnie on ci imponuje. Może na zasadzie - przeciwieństwa się przyciągają? :D
Ja jestem np. wyrozumiała i przebaczająca dlatego , przy sympatii do Edwarda , wolę jednak zadziornego i walecznego Jacoba. :D |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Raven Black
Człowiek
Dołączył: 26 Sie 2009
Posty: 55 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: a stamtąd...
|
Wysłany:
Wto 11:37, 01 Wrz 2009 |
 |
Gdybym była na miejscu Belli zastanawiałabym się nad uczuciami Edwarda. Niby tam się o nią starał, ale w niektórych momentach zacgowywał się tak, jakby Bella była mu całkowicie obojętna.
Tak, prawdziwa miłość jest zdolna do wyrzeczeń, ale gdy Edward powiedział Belli że może wybrać pomiędzy nim a Jacobem, ona musiała jednak się zastanowić, czemu on o nią nie zabiega tak jak Jake. |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Raven Black dnia Wto 11:38, 01 Wrz 2009, w całości zmieniany 2 razy
|
|
 |
 |
vickyliv
Dobry wampir
Dołączył: 10 Mar 2009
Posty: 2192 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 90 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Rob`s guitar case
|
Wysłany:
Wto 13:19, 01 Wrz 2009 |
 |
O ile dobrze pamiętam, to nie zawahała się ani przez chwilę co do stałości uczuć jej ukochanego. Nie pomyślała: "dlaczego on nie podkłada Jacobowi pod gardło noża" lub "dlaczego nie klęka na kolana i nie prosi o litość"? Jeśli się mylę, to przepraszam, ale w całości Zaćmienie czytałam już trochę dawno. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Raven Black
Człowiek
Dołączył: 26 Sie 2009
Posty: 55 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: a stamtąd...
|
Wysłany:
Czw 12:32, 03 Wrz 2009 |
 |
Ja też czytałam to dawno ale dla mnie jest to jednak trochę dziwne. Nie chodzi mi o to że Edward jej nie kochał, o nie, bo co do tego nie mam wątpliwości. Mi chodzi o to że mógł bardziej o nią zabiegać, a nie zachowywać się w sposób "wybieraj, ja się dostosuję". |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Raven Black dnia Czw 12:32, 03 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
 |
 |
Clare
Nowonarodzony
Dołączył: 16 Sty 2009
Posty: 7 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Czw 16:41, 03 Wrz 2009 |
 |
A ja i tak myślę, że ED. po prostu miał kompleksy na swoim punkcie, przecież (jak wiadomo z MS) dla Belli dobra nie chciał z nią być. Może miał nadzieję, że wybierze Jake'a?
Ps. wiem, zagmatwałam:-) |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Clare dnia Czw 16:41, 03 Wrz 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
 |
 |
Neve
Zły wampir
Dołączył: 24 Sie 2009
Posty: 480 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 58 razy Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Czw 17:40, 03 Wrz 2009 |
 |
Dla Edwarda na pierwszym miejscu liczyło się szczęście Belli. Nawet, gdyby on miał być nieszczęśliwy. Jednak wydaje się jakby przeczuwał, że w związku z Jacobem Bella nie zazna szczęścia i ostatecznie on wygra. Gdyby Jacob "padł ofiarą" wpojenia, zostawiłby Bellę bez namysłu. Walczył wytrwale, z taktem, z czułością, jak na naszego Edwarda przystało. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Czw 15:39, 01 Paź 2009 |
 |
Każdy walczył na swój sposób...Jacob był przekonany że wygra i Edward był przekonany że wygra...wygrał po prostu lepszy powiedzmy sobie to szczerze. To był wybór Belli i tylko jej. A ona od początku była przekonana że kocha i chce być z Edwardem na zawsze. |
|
|
|
 |
Alicei
Nowonarodzony
Dołączył: 01 Paź 2009
Posty: 19 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Chełmsko Śl.
|
Wysłany:
Pią 18:02, 02 Paź 2009 |
 |
To tak, jakby Edward był pewny, że i tak Bells wybierze jego.
A co do Jake'a...
Chyba sami wiecie xD Bella była tak blisko niego... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Gość
|
Wysłany:
Pią 18:04, 02 Paź 2009 |
 |
Po prostu wiedział że Bella go bardzo kocha, a Jacoba pocałowała dlatego żeby dać mu nadzieję, żeby walczył i myślał że ma po co wygrać. Oczywiście była świadoma, ż będzie musiała go zranić. Ale bezpieczeńswo Jacoba było dla niej o wiele ważniejsze. I tu okazała się podobna do Edwarda. Przecież on też ją opuścił po to żeby ją chronić, nie bacząc na uczucia. |
|
|
|
 |
Kejtlin88
Wilkołak
Dołączył: 05 Paź 2009
Posty: 128 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Brzeg...myślami w Forks:*
|
Wysłany:
Śro 10:17, 07 Paź 2009 |
 |
Edward jest bardzo szlachetny....rozumie Bellę ona jest przecież człowiekiem- zachowuje się jak człowiek myśli jak człowiek itp. Wie także że Bellę i Jacoba łączy niesamowita więź....jeszcze z czasów dzieciństwa wiec....TU nie chodzi o zazdrość...Edward wie że Bella nie zrobiła tego (pocałunek z Jacobem) specjalnie...A to że Jacob czasem wykorzystuje sytuację (mam tu na myśli scenę w namiocie kiedy Jacob mówi że było by Belli cieplej gdyby się pozbyła ubrań- trochę to niesmaczne z jego strony ale cóż poradzić na hormony ) nie oznacza że Edward będzie tolerował wiecznie taki zachowanie Jacoba, chociaż wiadomo że nie zrobi mu w żaden sposób krzywdy! |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Olcia02002
Człowiek
Dołączył: 20 Wrz 2009
Posty: 50 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kielce
|
Wysłany:
Pon 21:36, 12 Paź 2009 |
 |
Temat, czy Edward walczy??
Przecież walczy, powiedział, że będzie walczył o Bellę. A to, że nie chce by dziewczyna wybierała, to nie znaczy, że nie walczy. Tak pisało w książce...Mówił, że Bella jest jego i, że będzie o nią WALCZYŁ i, że nie będzie grał fair... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Tik Tak
Nowonarodzony
Dołączył: 18 Paź 2009
Posty: 15 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Nie 21:47, 18 Paź 2009 |
 |
Moim zdaniem Edward poprostu chce pokazać Belli że jest przeciwieństwem Jacoba:D
Chciał aby Bella była szcęśliwa(nie ważne z kim-no prawie;p)i tylko na tym mu zależało!!
Jeśli wolałaby byc z Jacobem był gotów to przyjąć:D
Ale napewno był gotów walczyc...lecz nie takimi samymi sposobami co Jacob(dojrzalej!)Nie chciał przy tym skrzywdzić Belli.
Jacob był gotów zranic wszystkich do okoła aby dopiąc swego! |
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Tik Tak dnia Nie 21:53, 18 Paź 2009, w całości zmieniany 1 raz
|
|
 |
 |
ukos
Zły wampir
Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 487 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Nie 22:30, 18 Paź 2009 |
 |
No cóż, osobiście wole taktyke "wprost" niz dziwne zagrania z męczeństwem w tle. Nie wiem czemy Meyer zrobila z Edwarda taka ciote. No naprawde zachodze w glowe. Gdyby nie uwielbiana przeze mnie scena po pierwszym pocałunku "silnik volvo wyraźnie zwiekszył obroty" to traktowałabym go jak wałacha. Niby facet, ale tylko niby
No i nie da sie ukryc, ze jego obojetnosc na drugi pocalunek to juz w ogole porazka. Wszyscy troje sie tam zreszta zachowywali jak nacpani. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
mermon
Wampir weteran
Dołączył: 24 Sty 2009
Posty: 3653 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 177 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Kraków
|
Wysłany:
Nie 23:14, 18 Paź 2009 |
 |
TikTak
Cytat: |
Jacob był gotów zranic wszystkich do okoła aby dopiąc swego! |
To jest tak wielkie uproszczenie, że staje się nieprawdą.
Walka o miłość osoby, która nas kocha - to nie jest "dopinanie" swego. Miłość jest sensem życia i warto o nią walczyć. Nie wiem, czy Jacob ranił wszystkich dookoła, raczej to jego raniono i w sumie wycierpiał najbardziej i nawet nie miał kto mu łez otrzeć .
Bella z Edwardem mieli siebie nawzajem i nawet po pocałunku z Jacobem Edward Bellę pocieszał.
A kto pocieszył Jacoba? |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
ukos
Zły wampir
Dołączył: 07 Wrz 2008
Posty: 487 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 11 razy Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Pon 1:00, 19 Paź 2009 |
 |
No jak to kto - Bellunia do niego przyszła jak leżał połamany. I skończyło sie tak, ze to on ja pocieszał, a ona jak zwykle uzalała się nad sobą  |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
amy23
Nowonarodzony
Dołączył: 06 Paź 2009
Posty: 49 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 1/3
|
Wysłany:
Nie 22:21, 25 Paź 2009 |
 |
to ze jacon był gotowy zranic wszystkich dookoła to w sumie jest prawda , taki już był . tylko jak się naprawde kocha chce się szczescia tej osoby kosztem swego wiec gdyby on ją kochała tak naprawde a nie jak to bywa z pierwsza miłościa w liceum to by był tylko jej przyjacielem . edward potrafił cierpiec tylko dla jej szczescia , jacob niby probował ale mu to za bardzo nie wychodziło .
cierpiał wiele ale przynajmniej spotykał się z bella a ze ona była masochostką-egoistką dawała mu powodu ze moga jeszcze byc razem niby tak gadała ze kocha edwarda itp. ale przy pierwszej okazji byle by sie do la push wyrwac .a edwarda kto pocieszył porzucił belle? ogolnoe to w tej sadze prawie cały czas ktos musiał cierpiec nawet weźmy biednego porzuconego mika  |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Nikki_944
Zły wampir
Dołączył: 03 Wrz 2009
Posty: 478 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 15 razy Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: WRZ
|
Wysłany:
Śro 15:57, 04 Lis 2009 |
 |
Obydwaj walczyli, ale na swój sposób. Edward nie chciał, żeby Bella cierpiała a stawiając jej wybór "albo on albo Jacob" zranił by ją, a on tego nie chciał. Żył ponad sto lat, miał styczność z różnymi ludźmi, był bardziej dojrzalszy. Znowu Jacob chciał za wszelką cenę ją mieć i nie patrzył czy ją rani czy nie i jeszcze wykorzystywał jej poczucie winy. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
Bella18
Człowiek
Dołączył: 05 Lis 2009
Posty: 57 Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Skąd: Gorzów Wielkopolski
|
Wysłany:
Sob 20:59, 07 Lis 2009 |
 |
Edward walczył na swój sposób. Nie chciał stawiać Belli ultimatum, bo wiedział,że gdyby miała wybrać między nim a Jacobem to by Ją zranił tym bardziej,że Bella nie była pewna swoich uczuć na 100 %. Chciał by sama zdecydowała,nie był nachalny tak jak Jacob. Edward powiedział,że " nie bierze uczuć Belli za pewnik" będzie walczyć ale na swój sposób a tym sposobem nie było okazywanie zazdrości, wymuszanie na Belli deklaracji.Kochał Bellę i mimo,że gdyby wybrała Jacoba cierpiałby to potrafiłby to zrozumieć . On jedynie pragnął z nią być i chciał jej dać szczęście i swoją miłość. |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
FemmeFatale
Wilkołak
Dołączył: 07 Cze 2009
Posty: 236 Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 1 raz Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany:
Nie 11:43, 08 Lis 2009 |
 |
a ja uważam, że Edward w ogóle nie walczył, no wiadomo kochał ją i w ogóle ale cały czas dawał jej wolą rękę i nie starał się jej przy sobie zatrzymać. Jake czuł się bezradny i wstępowała w niego złość z tego powodu dlatego tak zajadle starał się Belle przekonać do siebie i w sobie rozkochać, nie mógł postępować tak jak Ed bo po prostu Bella by go wtedy olała... |
Post został pochwalony 0 razy
|
|
 |
 |
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB
© 2001/3 phpBB Group :: FI Theme ::
Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
|
|
|